Własnymi narzędziami przechodzimy każdy adres w Twoim serwisie i zestawiamy w jednym miejscu strukturę linków wychodzących, znaczniki meta i hierarchię nagłówków. Bez limitów kredytów i bez próbkowania. Dostajesz obraz tego, jak strona działa od środka — i listę zmian ułożoną według tego, co realnie przesuwa pozycje. Audyt nie jest po to, żeby wygenerować listę stu drobiazgów. Jest po to, żeby przestać zgadywać — i zainwestować budżet tam, gdzie zwróci się najszybciej. Poniżej sytuacje, w których zamawia się go najczęściej. Pozycje osuwają się tydzień po tygodniu, choć strona wygląda tak samo jak rok temu. Przyczyna zwykle siedzi w zmianach po stronie wyszukiwarki albo w czymś, co narosło niezauważenie — i da się to wskazać w danych. Nowy layout, nowe adresy, nowy hosting. Najdroższe błędy migracyjne — utracone przekierowania, zablokowana indeksacja, zgubione znaczniki — kosztują najmniej, gdy złapie się je w pierwszych tygodniach. WooCommerce z setkami produktów, sprzedaż napędzana wyłącznie reklamą. Zwykle oznacza to, że kategorie i karty produktów w ogóle nie walczą o frazy, na których zarabia konkurencja. Audyt na starcie ustawia kolejność prac i daje punkt odniesienia. Po pół roku widać czarno na białym, co się zmieniło — zamiast dyskusji, czy w ogóle coś zrobiono. Sprawdzamy, co faktycznie wdrożono, co zostało obiecane i nie zrobione, i czy w serwisie nie ma rozwiązań, które trzeba będzie odkręcać. Bez oceniania ludzi — tylko stan faktyczny. Reklama dowiezie ruch na stronę, która ładuje się siedem sekund i ma połamane karty produktów. Audyt przed kampanią zwykle obniża koszt pozyskania klienta bardziej niż optymalizacja samych stawek. Jeśli żadna z tych sytuacji nie jest Twoja — napisz i tak. Robimy krótkie rozpoznanie serwisu bezpłatnie i mówimy wprost, czy audyt coś Ci da, czy w Twoim przypadku lepiej od razu wydać te pieniądze na konkretne prace. Wolimy stracić jedno zlecenie niż sprzedać dokument, który wyląduje w szufladzie. Nie odsprzedajemy raportu z cudzego crawlera i nie pracujemy na próbce pięciuset adresów. Narzędzia, którymi robimy audyt, napisaliśmy sami — pod WordPressa, pod WooCommerce i pod to, co realnie trzeba zobaczyć, żeby zrozumieć, jak serwis działa od środka. Przechodzimy serwis link po linku i budujemy pełną mapę powiązań: co linkuje do czego, ile kliknięć dzieli podstronę od strony głównej, które adresy nie mają ani jednego linku wewnętrznego i przez to praktycznie nie istnieją dla wyszukiwarki. Osobno zbieramy wszystkie linki wychodzące na zewnątrz — do jakich domen prowadzą, jakie mają atrybuty, ile trafia w błąd 404 albo w łańcuch przekierowań. Tytuły i opisy z całego serwisu zestawione w jednej tabeli. Widać wtedy rzeczy niewidoczne przy oglądaniu strony po stronie: duplikaty na trzystu podstronach, tytuły ucinane w wynikach wyszukiwania, opisy wygenerowane z szablonu, a przede wszystkim konflikty między tym, co deklaruje wtyczka SEO, a tym, co naprawdę ląduje w kodzie strony. Hierarchia H1–H6 pobrana z każdego adresu i zestawiona globalnie. Wychodzą z tego błędy, których nie da się zauważyć podstrona po podstronie: kilka H1 na jednym widoku, nagłówki użyte jako ozdoba w slajderze i w stopce, przeskoki poziomów, sekcje zbudowane z pogrubionego tekstu zamiast nagłówka. Dla wyszukiwarki to jest spis treści Twojego serwisu — jeśli jest połamany, dobra treść czyta się gorzej, niż na to zasługuje. Wszystkie powyższe warstwy schodzą się w jednym zestawieniu: adres, tytuł, opis, nagłówki, linki wchodzące i wychodzące, kod odpowiedzi, głębokość w strukturze, data ostatniej modyfikacji. Dopiero z tej perspektywy widać wzorce — że problem nie dotyczy jednej podstrony, tylko całego szablonu kategorii, i że jedna poprawka w motywie zamyka czterysta błędów naraz. Dlaczego nie gotowy crawler z abonamentu. Narzędzia z półki liczą kredyty, próbkują duże serwisy i nie znają kontekstu WooCommerce — dla nich wariant produktu, adres z filtrem i podstrona koszyka to trzy zwykłe adresy, więc raport puchnie od pozornych błędów, przez które nie widać tych prawdziwych. Nasze narzędzia wiedzą, jak WordPress i WooCommerce budują adresy, więc zamiast tysiąca alarmów dostajesz listę rzeczy, które faktycznie trzeba zrobić. Nie ma też limitu wielkości serwisu — sklep z dwudziestoma tysiącami adresów przechodzimy tak samo jak stronę wizytówkę, w całości. Sześć obszarów, w pełnym audycie przechodzonych po kolei. Każdy punkt kończy się konkretnym wnioskiem — co jest, co powinno być i ile to kosztuje w robocizmie. Zakres skracamy tylko wtedy, gdy sam chcesz węższego audytu. Nie odhaczamy pozycji dla objętości raportu. Jeśli któryś obszar w Twoim serwisie jest w porządku — napiszemy dokładnie to, jednym zdaniem, i przejdziemy dalej. Kolejność nie jest przypadkowa. Najpierw rozumiemy biznes, potem zbieramy twarde dane, a dopiero na końcu formułujemy zalecenia — bo rekomendacja bez znajomości celu to zgadywanie w ładnym pliku PDF. Rozmawiamy o celach biznesowych, historii serwisu i o tym, co już próbowaliście. Bierzemy dostęp do Search Console, Analytics i panelu WordPress. Nasze narzędzia przechodzą każdy adres i zbierają meta, nagłówki, linki wewnętrzne i wychodzące oraz kody odpowiedzi. Powstaje surowe zestawienie, na którym pracujemy dalej. Nakładamy dane z Search Console i Analytics na wynik crawlu, dokładamy analizę konkurencji i mapę fraz. Tu odróżniamy błąd kosmetyczny od takiego, który realnie kosztuje ruch. Piszemy dokument: każdy problem z przykładem, uzasadnieniem i konkretnym rozwiązaniem. Do tego lista działań ustawiona według stosunku efektu do nakładu pracy. Spotkanie, na którym przechodzimy raport punkt po punkcie i odpowiadamy na pytania. Zostajemy do dyspozycji przy wdrożeniu — Twojego zespołu albo naszego. Terminy są orientacyjne dla serwisu średniej wielkości. Przy dużym sklepie powiemy realny termin przed startem, a nie w trakcie prac. Po każdym etapie wiesz, na czym stoimy — nie musisz o to dopytywać. Audyt kończy się dokumentem, który ma prowadzić do zmian, a nie robić wrażenie objętością. Piszemy po ludzku, każdy problem pokazujemy na przykładzie z Twojego serwisu i przy każdym mówimy wprost, co zrobić. Opis każdego znaleziska: co jest, dlaczego to problem, jak wygląda u Ciebie i jak to naprawić. Bez ściany żargonu — techniczne szczegóły są w ramkach dla programisty, reszta napisana normalnym językiem. Surowe dane z naszych narzędzi: każdy adres z tytułem, opisem, nagłówkami, linkami i kodem odpowiedzi. Sortowalne i filtrowalne — Twój zespół może z tego pracować bez naszego udziału. Wszystkie zalecenia w jednej tabeli, ułożone według stosunku efektu do nakładu pracy, z przypisaniem, kto to robi: programista, redaktor treści czy my. Godzina do półtorej rozmowy, na której przechodzimy raport punkt po punkcie. Możesz na nie zaprosić programistę i osobę od treści — zwykle to najbardziej owocna część całego audytu. Raport jest Twój — możesz go wdrożyć samodzielnie, przekazać dowolnej agencji albo zlecić prace nam. Nie zaszywamy w nim niczego, co wiązałoby Cię z nami na siłę. Sami piszemy wtyczki i motywy na WordPressa, a sklepy na WooCommerce prowadzimy od strony technicznej na co dzień. Dzięki temu audyt nie kończy się na ogólnikach: pokazujemy konkretny plik, konkretne ustawienie i konkretny szablon, który generuje problem. Yoast albo Rank Math z domyślnym szablonem tytułu na całym serwisie, archiwa autora i tagów puszczone do indeksu, mapa XML wypuszczająca załączniki. Sprawdzamy, co wtyczka realnie generuje w kodzie strony, a nie co deklaruje w panelu — to nie zawsze jest to samo. Nagłówki użyte jako element dekoracyjny w slajderze i w stopce, H1 zaszyty w logo na każdej podstronie, treść dokładana JavaScriptem po załadowaniu. To błędy szablonowe: jedna poprawka w motywie zamyka je na całym serwisie naraz — i właśnie dlatego opłaca się je znaleźć. Sklep potrafi wygenerować dziesiątki tysięcy adresów z filtrowania i sortowania, a każdy z nich zabiera budżet indeksowania kartom produktów. Ustalamy, co ma trafić do indeksu, a co ma zostać poza nim, i jak to technicznie ustawić, żeby nie odciąć przy okazji czegoś potrzebnego. W większości sklepów to właśnie kategorie mają największy niewykorzystany potencjał — trafiają w frazy zakupowe, a najczęściej są pustą listą produktów bez zdania opisu i bez nagłówka. Pokazujemy, które kategorie warto rozbudować w pierwszej kolejności i o czym w nich napisać. Co zrobić z adresem po produkcie, którego już nie sprzedajesz: zostawić, przekierować czy usunąć. Zła decyzja przy kilkuset produktach potrafi wyciąć sklepowi sporą część widoczności. Dajemy jednoznaczną regułę postępowania, a nie ogólną poradę. Product, Offer, AggregateRating i Review — czyli to, dzięki czemu w wynikach wyszukiwania widać cenę, dostępność i gwiazdki. Sprawdzamy poprawność znaczników i zgodność z rzeczywistym stanem magazynu, bo rozbieżność potrafi skończyć się utratą wyników rozszerzonych. Audyt nie musi kończyć się na dokumencie. Skoro na co dzień pracujemy na WordPressie i WooCommerce, te same zmiany możemy po prostu wdrożyć — od poprawek w motywie i konfiguracji wtyczek, po przebudowę kategorii sklepu i uzupełnienie treści. Możesz też wziąć raport i zrobić wszystko u siebie; obie drogi są dla nas w porządku i mówimy o tym otwarcie, zanim zaczniemy. Audytu nie da się uczciwie sprzedać z cennika. Inaczej wygląda strona firmowa z czterdziestoma podstronami, a inaczej sklep z dwudziestoma tysiącami adresów i trzema wersjami językowymi. Dlatego cenę podajemy po krótkim rozpoznaniu serwisu — przed rozpoczęciem prac, a nie w trakcie. Dla stron z problemem indeksacji, szybkości albo po nieudanej migracji. Wycena indywidualnarozpoznanie serwisu bezpłatnie Standardowy zakres dla firm, które chcą realnie ruszyć z widocznością. Wycena indywidualnarozpoznanie serwisu bezpłatnie Sklepy WooCommerce — od kilkudziesięciu do kilkudziesięciu tysięcy produktów. Wycena indywidualnarozpoznanie sklepu bezpłatnie Rozpoznanie i wycena są bezpłatne i niezobowiązujące. Napisz adres serwisu i dwa zdania o tym, co Cię niepokoi — odezwiemy się z konkretną kwotą, terminem i zakresem. Dla strony firmowej albo średniego serwisu treściowego zwykle 7–12 dni roboczych od momentu, w którym mamy dostępy. Duży sklep na WooCommerce z tysiącami produktów i wieloma wersjami językowymi to zwykle 3–4 tygodnie. Realny termin podajemy w wycenie, przed rozpoczęciem prac — nie przesuwamy go potem w trakcie. Darmowe narzędzie skanuje kilka podstron i zwraca listę ostrzeżeń bez kontekstu — nie wie, na czym zarabiasz, ile masz zasobów na wdrożenie i które z tych ostrzeżeń w ogóle mają znaczenie. My przechodzimy każdy adres w serwisie własnymi narzędziami, nakładamy na to dane z Search Console, a potem przekładamy wynik na listę działań ustawioną według stosunku efektu do nakładu pracy. Dostajesz kolejność zadań, a nie zbiór alarmów. Bo każda cena z cennika byłaby albo zawyżona dla małej strony, albo nierealna dla dużego sklepu. Nakład pracy zależy przede wszystkim od liczby adresów, rodzaju serwisu i liczby wersji językowych. Rozpoznanie robimy bezpłatnie i na jego podstawie podajemy jedną, konkretną kwotę oraz termin. Jeśli w trakcie okaże się, że zakres trzeba rozszerzyć, mówimy o tym od razu — nie dopisujemy pozycji po fakcie. W standardzie nie — audyt kończy się raportem, arkuszem z danymi i spotkaniem omawiającym. Wdrożenie możesz zrobić samodzielnie, zlecić swojemu programiście albo dowolnej agencji; raport jest napisany tak, żeby dało się z nim pracować bez naszego udziału. Jeśli wolisz oddać to nam, wyceniamy prace osobno, po audycie, gdy zakres jest już znany co do pozycji. Dostępu do Google Search Console i Analytics (wystarczy uprawnienie do odczytu), konta w panelu WordPress oraz krótkiej rozmowy o celach biznesowych i historii serwisu. Przy sklepie przydaje się jeszcze informacja, które kategorie i produkty są dla Ciebie najważniejsze sprzedażowo. Jeśli nie wiesz, jak nadać dostępy — przeprowadzimy Cię przez to krok po kroku. Tak — i to jest właśnie powód, dla którego napisaliśmy własne narzędzia. Gotowe crawlery z abonamentu liczą kredyty i przy dużych serwisach przechodzą na próbkowanie, przez co część problemów w ogóle się nie ujawnia. Nasze narzędzia nie mają limitu adresów, więc sklep przechodzimy w całości: każdą kategorię, każdą kartę produktu, każdy wariant. Tak — piszemy go z myślą o właścicielu firmy, nie o specjaliście. Każde znalezisko ma opis skutku biznesowego („przez to te podstrony nie pojawiają się w wynikach"), a dopiero pod nim szczegóły techniczne w ramce dla programisty. Na spotkaniu omawiającym przechodzimy wszystko punkt po punkcie i odpowiadamy na pytania — możesz na nie zaprosić swój zespół. To też jest wynik i mówimy go wprost, bez rozdmuchiwania raportu do stu stron. W takiej sytuacji audyt zwykle przesuwa rozmowę z technikaliów na treść, frazy i linki — czyli tam, gdzie faktycznie leży potencjał. Jeśli już na etapie bezpłatnego rozpoznania widzimy, że audyt niewiele Ci da, powiemy to od razu i zaproponujemy, na co lepiej wydać ten budżet. Podaj adres strony i dwa zdania o tym, co Cię niepokoi. Zrobimy bezpłatne rozpoznanie naszymi narzędziami i wrócimy z konkretną wyceną audytu, terminem oraz pierwszymi obserwacjami — jeszcze zanim cokolwiek zamówisz.Audyt SEO, który pokazuje cały serwis naraz — nie pojedyncze podstrony.
Kiedy audyt SEO naprawdę się opłaca
Ruch z Google spada, a nic nie zmienialiście
Po przebudowie strony lub migracji
Sklep ma ruch, ale nie z wyników organicznych
Zaczynasz współpracę SEO i nie chcesz płacić za domysły
Zmieniasz agencję i chcesz wiedzieć, co zostało
Przed startem kampanii płatnych
Autorskie narzędzia — dlatego widzimy więcej
Mapa linkowania i profil linków wychodzących
Skaner znaczników meta
Analiza struktury nagłówków
Widok globalny zamiast strony po stronie
Co dokładnie sprawdzamy
Fundament techniczny
On-page i struktura
Treść i widoczność
Linki i autorytet
E-commerce (WooCommerce)
Wnioski i priorytety
Pięć kroków od zgłoszenia do wdrożenia
Wywiad i dostępy
Crawl całego serwisu
Analiza i dane
Raport i priorytety
Omówienie i wsparcie
Raport, z którym da się pracować następnego dnia
Dokument audytu
Arkusz z pełnym crawlem
Lista działań z priorytetami
Spotkanie omawiające
Jak wygląda priorytetyzacja
Znamy te systemy od środka — wiemy, gdzie szukać
Wtyczka SEO ustawiona i zapomniana
Motyw, który psuje strukturę
WooCommerce: warianty, filtry, paginacja
Kategorie sklepu bez treści
Produkty wycofane i niedostępne
Dane strukturalne produktu
Wycena indywidualna — i wiesz dlaczego
Audyt techniczny
Poproś o wycenę
Audyt pełny
Poproś o wycenę
Audyt e-commerce
Poproś o wycenę
Od czego zależy cena
Audyt SEO — częste pytania
Sprawdźmy, co naprawdę siedzi w Twoim serwisie.